Oficjalnie uznałam Roberta za tego jedynego i do końca życia jakiś miesiąc temu. Mieszkaliśmy razem z jego rodzicami w skromnym domku na wsi. Lubiłam panujący tu klimat, jednak nie planowaliśmy spędzić tutaj całego życia. Marzyło nam się większe miasto pełne możliwości. Naszą motywacją do przeprowadzki była wiadomość o rozwijającym się w moim brzuszku człowieczku. Przeglądaliśmy setki ogłoszeń, jednak tylko jeden dom oczarował nas do tego stopnia, że nie licząc się z kosztami zdecydowaliśmy się na jego kupno. Następnego dnia pojechaliśmy na spotkanie z właścicielką. Mieliśmy omówić wszystkie warunki umowy i obejrzeć dokładnie dom. Łeba od początku zachęcała nas do kupna. Wspaniałe widoki i zdumiewające zabytki były idealnym miejscem, gdzie mogłam rozwijać się jako fotograf. Robert był znakomitym pisarzem, więc pracować mógł wszędzie. Kanarkowej barwy tynk i okna otoczone hebanem kontrastowały pięknie. Wyłożony płytkami podjazd i otaczająca dom roślinność wywołały w nas zachwyt. Wnętrze charakteryzował motyw starego domu, co bardzo przypadło mi do gustu. Tył domu to kolejna bajka. Fantazyjne żywopłoty i drewniana altana idealnie pasowały jako miejsce pracy męża. Lekko zaniepokojeni, ale też bardzo podnieceni podpisaliśmy stos kartek. Ruszyliśmy naprzód. Mały Tomek będzie mógł zamieszkać już w nowym domu. Oto Łeba – nasze nowe życie.
Posted in Łeba | No Comments »
Gdy zbliżają się wakacje myślę tylko o dwóch sprawach. Stroju kąpielowym, który znów będzie uwydatniał grube uda i nierówne pośladki oraz miejscu, w którym mogłabym czuć się dobrze. Cześć zainwestuje w urlop nad morzem, gdzie w miejscowościach jak Łeba, Sopot czy Rewal będą wylegiwać się całymi dniami na plaży, aż nie spieką się na raka i stwierdzą, że trzeba było kupić parasol. Inni wybiorą wspinaczki górskie i pluskanie się w rzece. Także będą się opalać i również przyjdzie im leczyć spieczone plecy, mimo, że są w innej części Polski. Ja prawdopodobnie znowu będę skazana na domek w Lubniewicach i wyczekiwanie końca wakacji. Zaczynam planować już w maju, ale zazwyczaj bez jakichkolwiek koncepcji kończę w nudnej mieścinie, gdzie jedyną atrakcją jest jazda konna, a ja nawet na koniu jeździć nie umiem. Można by powiedzieć, że idealna okazja do nauki, jednak przerażają mnie te zwierzęta i wole pozostać z nimi w zgodzie, niż próbować zyskać władzę kopiąc je w łydki. Kończą się wakacje i znajomi wzdychają jak to genialnie bawili się za granicą, a ja ograniczona do terytorium Rzeczpospolitej znowu pomarudzę.
Posted in Łeba | No Comments »
Otulona morzem Łeba żegna turystów pięknym zachodem słońca. Leniwie osuwająca się ognista kula zmienia swoją barwę na pomarańczową. Zawstydzona chowa się za błękitną taflą wody, jak wystraszone dziecko za spódnicą matki. Zakochane pary wpatrują się w ten zdumiewający widok. Ich serca otwierają się i nie znają już granic. Starsze małżeństwo wspomina swoją pierwszą wizytę w Łebie, pierwsze pożegnanie słońca, pierwsze pocałunki. Nie przeszkadza im już przemijanie i zbliżająca się śmierć, bo przecież najpiękniejsze już widzieli. Dzieci biegają po plaży śmiejąc się donośnie i ciesząc się bieżącą chwilą. Nawet brudny kundel zapomniany już przez wszystkich cieszy się, że może wygrzać się w ostatnich promieniach słonecznych. Łeba zapewniła im wszystkim tyle radości. W owej chwili nie mają problemów i nie myślą o życiu w biegu. Jednak, gdy przyjdzie czas wyjazdu powrócą oni do starych zwyczajów. Kłótnie i skupianie się głównie na pracy stanie się codziennością. A przecież wokół nas w każdej chwili dzieje się coś wyjątkowego, coś co pozwala na chwilę refleksji i odpoczynku. Ludzie powinni skupiać się na tym co ważne dla serca, a nie dla rozumu. Przecież właśnie miłość, przyjaźń i radość doprowadziły nas do obecnego stanu. Nie zaprzepaścimy tej przebytej drogi.
Posted in Łeba | No Comments »
Nad morzem mieszkam od dzieciństwa i było ono dla mnie piękne, ale strasznie zwyczajne. Gdy przyjechała Patrycja i jej oczy zaczęły błyszczeć niczym diamenty na widok mieniących się fal zrozumiałam, że uważana przeze mnie za normalną Łeba wywiera urok na turystach jakiego nie można opisać. Spacerowałyśmy wzdłuż plaży, pluskałyśmy się w słonej wodzie i szalałyśmy po miejskich sklepach. Tydzień razem był dla mnie czymś niesamowitym. Oderwałam się od codzienności, a Patrycja pomogła mi znów ujrzeć w moim rodzinnym mieście czar. Opowiadała mi o Szklarskiej Porębie, gdzie mieszkała. Zimy były tam najmroźniejsze w kraju, a latem słońce grzało niesamowicie. Większość czasu spędzała w domu grzejąc się lub chłodząc. Nad morzem zimy również były srogie, jednak lato budziło w ludziach ducha. Im większy upał, tym bardziej zaludniona plaża. Mimo, że nie przedstawiała swojej miejscowości w specjalnie dobrych stronach to chciałam odwiedzić drugi koniec Polski. Obiecała przyjechać po w przyszłym roku. Już nie mogę się doczekać wspinaczek i góralskich chat.
Posted in Łeba | No Comments »
Moje ostatnie wakacje spędziłam w Łebie. Nadmorskie miasto zachwyciło mnie pięknymi zabytkami i widokami. Zatrzymaliśmy się w schronisku „Łeba dla młodych”. Ośrodek był zlokalizowany w idealnym miejscu. Położony blisko plaży i jednocześnie niedaleko rozmaitych sklepików, w których można zakupić pamiątki i najpotrzebniejsze rzeczy. Większość dnia spędzaliśmy opalając się lub pływając, jednak często rezygnowaliśmy z leżakowania i korzystaliśmy z innych atrakcji. Mieliśmy okazję wybrać się na rejs wycieczkowy, zwiedzić najstarszy dom w Łebie oraz poznać nowe gatunki roślin w Ogrodzie Ornitologicznym. Mnie najbardziej zachwycił port jachtowy „Marina” i hotel „Neptun” przypominający zamek rodem z średniowiecza. Moja mama uwielbiała rozmaitego rodzaju kościółki. Interesuje się architekturą, wiec poznanie stylu barokowego czy gotyckiego było dla niej wspaniałym przeżycie. Tata natomiast zachwycał się rybami i innymi miejscowymi specjałami. Łeba jest bardzo interesującym miejscem, które zachwyca swoim pięknem każdego turystę. Mogłabym spędzić tam całe lato. To były wspaniałe wakacje.
Posted in Łeba | No Comments »
Najbardziej kompromitująca sytuacja w moim życiu miała miejsce podczas wakacji w jednej z nadmorskich miejscowości. Łeba od początku przywitała mnie nieciekawie. Problemy z zakwaterowanie i kradzież kurtki. Jednak miałam nadzieje, że jakoś mi się odwdzięczy później. Moim sąsiadem w hotelu „Łeba” był przystojny latynos. Znałam hiszpański na tyle dobrze, że nie mieliśmy problemów z porozumiewaniem się. Spędzaliśmy całe dnie szalejąc na plaży i buszując po sklepach. Dzień przed jego wyjazdem zaprosił mnie do kina. Po obejrzeniu romantycznej komedii „Słodki listopad” zaproponował jakąś przekąskę. Niedaleko stała budka z hot dogami. Uwielbiałam je, więc zdecydowałam się na jednego. Zamówiłam dwie porcję i gdy mężczyzna szykował je wyciągnęłam portfel. W pewnym momencie maszyna z ketchupem i musztardą zaczęła wydawać dziwne odgłosy. Zaniepokojony mężczyzna uderzył w okrywającą urządzenie klapę. Niespodziewanie zawartość zbiorniczków wyprysła i wylądowała na mojej nowej sukience. Ludzie nabijali się widząc całą sytuacje i moją zniesmaczoną minę. Chłopak również nie szczędził wrednych komentarzy. Czym prędzej poszłam do hotelu i przesiedziałam tam resztę dnia użalając się nad sobą. Następnego dnia znalazłam na stoliku butelkę ketchupu. Na doklejonej karteczce widniał napis „Spokojnie, ten cię nie zaatakuje”.
Posted in Łeba | No Comments »
Mój tata jest kucharzem lokalnej restauracji. Pozwala mieszkańcom cieszyć się smakiem nadmorskich potraw. Jego specjalnością jest nadziewany dorsz w sosie słodko-kwaśnym. Danie to zachwyca podniebienia klientów. W tym roku tata postanowił wziąśc udział w Festiwalu Pomuchla. Całymi dniami starał się dopracować do perfekcji swoją popisową potrawę. Gdy nadszedł dzień konkursu byliśmy już na miejscu. Łeba przywitała nas ciepło i smakowicie. Wszędzie najlepszej klasy kucharze szykowali swoje konkursowe dzieła. Było tyle smakołyków, że aż trudno wybrać najlepszy. Również tata starał się jak tylko potrafił. Walcząc z nożem i wszystkimi niezbędnymi składnikami pocił się i sapał niemiłosiernie. W pewnym momencie przy stoliku ojca stanęła otyła kobieta w towarzystwie mężczyzny przypominającego kabaczek. Przedstawili się i informując, że są osobami zasiadającymi w jury zaczęli kosztować dzieło ojca. Ich miny były obojętne, więc nie łatwo było stwierdzić, czy są zadowoleni. Po jakiejś godzinie oczekiwań ogłoszono wyniki. Niestety specjał taty nie wywarł na nich wrażenia. Otrzymał tylko nagrodę pocieszenia w postacie pluszowego dorsza i dwustu złotych. Mimo, że nie udało mu się wygrać był zadowolony, bo wreszcie zdobył się na odwagę i wziął udział w Festiwalu Pomuchla.
Posted in Łeba | No Comments »
Gdy przez zamazaną szybę ujrzałam napis „Łeba” wiedziałam, że zaczyna się moja męczarnia. Chwytając walizki powoli wysiadłam z pociągu i ruszyłam w stronę hotelu „Neptun”, gdzie miałam mieć praktyki. Oczywiście polegają one głównie na służeniu wszystkim innym pracownikom, ale są niezbędne do ukończenia szkoły. Przypominający średniowieczny zamek hotel zapowiadał się mało interesująco. Był piękny, ale pierwsze z czym mi się skojarzył to ogromna ilośc klientów, zabrudzone pokoje i masa pracy. Przyjęto mnie oschle, jednak miałam małą iskierkę nadziei, że jakoś przeżyje te dwa tygodnie. Praktyki zaczęłam następnego dnia. Od wtedy, aż do końca mojej służby w tym obozie koncentracyjnym męczyłam się z pościelami, mopem, ściereczkami i całą masą środków czystości. Miałam zniszczone ręce, zaniedbane włosy i czułam jakbym właśnie opuściła więzienie o zaostrzonym rygorze. Opuściwszy mury „Neptuna” mogłam ze spokojem stwierdzic, że znów jestem wolna. Mijałam ludzi uśmiechniętych od ucha do ucha, który byli tak skupieni na hotelu, że nie zauważali mnie, męczennicy, która całymi dniami dbała o to, żeby było im dobrze.
Posted in Łeba | No Comments »
Nasza klasa wraz z wychowawczynią wybrała się na trzydniową wycieczkę. Naszym celem była Łeba. Mimo, że samo miasto zachwyciło nas swoim nadmorskim urokiem, nie mogliśmy doczekać się głównego punktu programu, czyli zwiedzania Słowińskiego Parku Narodowego. Znajdował się on około pięciu kilometrów od Łeby, więc podróż nie była długa i męcząca. Poznaliśmy wiele nieznanych nam dotąd gatunków ptaków i roślin. Moim ulubieńcem był orzeł bielik. To właśnie ten wyjątkowy ptak zdobi godło Polskie. Przyznam, że przeszły mnie dreszcze na widok tak potężnego osobnika. Może właśnie dlatego został on wybrany do reprezentowania naszego kraju w godle, ponieważ miał mówić wszystkim narodom, że Polska jest potężnym krajem i nie wyginie. Po dwugodzinnej wędrówce wróciliśmy autobusem do Łeby, gdzie w naszym ośrodku czekał na nas talerz ciepłej zupy i smażone kiełbaski. Uważam, że był to udany dzień. Mogliśmy dowiedzieć się, że duża cześć zwierząt jest zagrożona i to właśnie przez nas ludzi. Powinniśmy bardziej starać się współpracować z przyrodą, która odwdzięczy się nam możliwością jej podziwiania.
Posted in Łeba | No Comments »
Łeba to miasto, które kojarzy mi się głównie z moim bezcennym naszyjnikiem leżącym obecnie gdzieś głęboko pod woda i gigantyczną kompromitacją. Zwiedzałam plaże razem z Hubertem. Był moim prawdziwym przyjacielem, w którym skrycie się kochałam. Marzyłam o zachodzie słońca nad morzem z nim u mego boku. Byłoby pięknie, gdyby nie to, że oprócz nas spacerowała z nami jego obecna dziewczyna. Była to piękna blondynka, która codziennie rano poświęcała malowaniu dobre dwie godziny. Według Huberta miała wspaniałą osobowość. Jej dowcipy sprawiały, że pękał ze śmiechu, a ja ze złości. Szłam powoli obok trzymającej się za ręce pary. Nie była to komfortowa sytuacja, ale do zachodu zostało trochę czasu, więc stwierdziłam, ze wytrzymam. Pomarańczowe słońce zaczęło chować się za morzem. Chcąc pokazać chłopakowi moją wspaniałą sylwetkę okrytą zwiewną sukienką, delikatnie weszłam na kamień. Stałam niepewnie, ale w blasku promieni słonecznych moje opalona skóra lekko błyszczała. Zachwycając się widokiem nie zauważyłam jak moje stopa zsuwa się z kamienia. Nie zdążyłam złapać równowagi, bo leżałam już twarzą w wodzie z nogami rozłożonymi tak, że Hubert mógł bez problemu oglądać moje majtki. Pomógł mi wstać i podśmiechując się komentowałam moje zmoczone kosmyki włosów i brudną sukienkę. Nagle zdawałam sobie sprawę, że nie mam na sobie naszyjnika, który dostała od Huberta na osiemnaste urodziny. Upadłam na kolana i zaczełam panicznie szukac zguby. Chłopak przysiadł przy mnie i pomagał w poszukiwaniach. Znudzona rywalka zdecydowała się wrócic do domku, podczas gdy my nie przerywaliśmy poszukiwań. Była czwarta rano, gdy zrezygnowaliśmy. Byłam naprawdę przygnębiona. Zauważywszy to Hubert nachylił się i delikatnie pocałował mój policzek. Uznałam to za nagrodę za nie poddawanie się. Byłam taka szczęśliwa i jednocześnie zawiedziona, że w domu czeka jego wielka miłość.
Posted in Łeba | No Comments »