Pawła poznałam na ostatnim obozie w Łebie. Pamiętam tego wysokiego bruneta, który uśmiechał się do mnie szeroko, pokazując przy tym świetny, nienaruszony stan białych zębów. Nie sposób było nie odwzajemnić tej, według mnie, sympatii. Szybko znaleźliśmy wspólny język i było jak w bajce. A wszystko to stało się właśnie w Łebie – do końca życia prawdopodobnie będę o tym pamiętać. Nasza pierwsza randka, pierwszy pocałunek, wspólnie oglądane i podziwiane zachody słońca, pierwsze tańce na dyskotekach – wszystko to właśnie w Łebie. Wiem już, że Paweł nie potrafi śpiewać, przekonałam się gdy poszliśmy ze znajomymi z obozu na miejscowe karaoke. Niestety ani Doda ani Krzysztof Krawczyk nie są dla niego odpowiednim repertuarem. To nic nie szkodzi. W końcu przeciwieństwa się przyciągają. Na plaży leżeliśmy zawsze obok siebie. Piasek w Łebie jest wyjątkowo fajny, dlatego cieszyłam się nie tylko z powodu tego chłopaka. To były najlepsze wakacje w życiu i nigdy ich nie zapomnę, nawet nie mogłabym, bo mój mąż – Paweł, naturalnie ciągle mi o nich przypomina, gdy co roku odwiedzamy Łebę…